rygezengro | e-blogi.pl
rygezengro
list zza morza 2017-06-05

nie jestem stąd
jestem z marnej kupy gnoju
z głębka wstrętnej nici
z której utkany jest świat
ziemia cała
i niebo zielone
płynące ściekiem przez twarze nienarodzonych


nie jestem z dzielnicy pięknie zdobionych domów
z wielkimi żyrandolami
oświetlającymi opustoszałe sale
ani z gwieździstej planety co patrzy wielkimi oczyma
i widzi wszystko co spod ręki i spod duszy


jestem z tej tamtej
chmary myśli
sierści kota
niemytych dłoni
zębów straszliwych


nie szukajcie mnie
nie jestem przecież stąd
nigdy nie byłem
i nie powstanę z martwych


nikt dziś nie sprzątał w pokoju 2017-05-10

chciałbym uniknąć
tych sporów rodzinnych
polityki krzywych krawężników
zbitych szklanek po napojach gazowanych
kebabów źle zrobionych
tych zamulonych serc
szlanych uśmiechów
życia maleńkich mrówek


prawdziwe są tylko maleńkie kurzyki zawieszone w pokoju


swergh 2016-07-29

Nie lubię cukierków, których się nie gryzie. Sprawiają, że czuję się ograniczany. Trochę zniecierpliwiony. Tym, że muszę czekać na cały ten smak, aby się wylał. I tak ssę je stosunkowo długo i po tym wszystkim jest mi w końcu za słodko, bo chwila na cukierka trwała dla mnie zbyt długo. I zęby mnie swędzą z wyrzutem, bo chciałyby gryźć. 


rtyu 2016-07-13






wrtyuk 2016-05-16

Patrząc głęboko w twarz matematyki dostrzegam, że nie jest wolna od ignorancji, jak wcześniej byłem święcie przekonany. Co prawda, to jedyna nauka (prócz filozofii) w której znaleźć można ostatnich dociekliwych, ale są to nieliczni, a ich krzyki nie dość, że są nie słyszalne, to na nic się zdają. Nie rozwiązują problemów. 


Piszę to wszystko, bo tak myślę sobie o całkowaniu. I tak myślę sobie, że obliczanie wielkości obszaru dzieje się z pominięciem nieskończenie niewielkich części tego obszaru. Czy to problem, skoro są nieskończenie niewielkie? Pewnie, że nie. Rachunek różniczkowy "działa". Nie przypuszczałem, nie byłem na to gotowy, że matematyk może powiedzieć to z zadowoleniem. A jednak. Działa to działa.


Gdzieś we mnie jest pewien bardzo silny głos, że to jednak ja jestem ignorantem, a matematyka jest czysta jak zła. Że to ja nie rozumiem. Ale czy ktokolwiek rozumie nieskończoność? Ponoć Ramanujan rozumie. Tak czy inaczej, z szeregami rozbieżnymi się nie uporał. Czyli chyba nie do końca mu to wyszło.


A tak w ogóle, dotarło do mnie, że jest różnica pomiędzy stwierdzeniem "wymiarowość", a "charakter" bądź "istota" (jak kto lubi). To tak odnośnie prostych i okręgów. Współczuję wszystkim entuzjastom matematyki, którzy natknęli się na ten blog i musieli to czytać. Nie dziwię się, że żaden z nich się nie wypowiedział. Póki co moje dociekania matematyczne zawsze kończą się tym, że okazuje się, że moja głupota jest nieskończona, jak ten zaginiony obszar w całkowaniu. Mam przeczucie, że z matematyką będzie tak jak ze wszystkim innym. 


Może to i dobrze. Odpocznę w końcu.







aesgh 2016-04-05

Do Lublina jadę. Konferencja and stuff. Trzymajcie kciuki. Może przywiozę stamtąd trochę rozumu.


ewegthr 2016-03-31

https://www.newscientist.com/article/dn25894-meet-the-electric-life-forms-that-live-on-pure-energy/


Patrzcie. Bakterie jedzące prąd. Ale fajnie. Pierwsze okazy można już kupić na Amazon.com i karmić kablem u siebie w domu.


W artykule zostały zawarte chyba wszystkie myśli jakie mam na ten temat, za wyjątkiem jednej. Upraszczając proces pobierania energii przez jakikolwiek organizm na ziemii - jakikolwiek obiekt na ziemi - do przepływu elektronów, dowiadujemy się, że wszyscy wpieprzamy prąd i jedyne o co rozgrywa się bajka to to, by wyprodukować taką cząsteczkę, której produkcja pochłonie mniej energii niż jej rozpad na stabilniejsze i mniej skomplikowane związki. Tzn. wszyscy jemy prąd, ale w takiej formie, która pozwala nam go magazynować i uwalniać niewielkie ilości kiedy jej potrzeba. Jesteśmy bardzo inteligentnymi bateriami i wnioskuję, że pełne zrozumienie wszystkich procesów metabolicznych zaprowadzi nas do punktu, gdzie będziemy spożywać "czystą" energię, podłączając się do kontaktu. Będzie to tańsze, szybsze i, jeżeli tę sprawę uda nam się załatwić do tego czasu, również ekologiczne. 


I znowu Tesla miał rację. Została już chyba tylko jedna kwestia w której nie wiadomo czy miał rację (nie miał - wg współczesnej fizyki). Czy istnieje rozróżnienie na materię i środowisko materii? 


To nieistotne dla przepływu elektronów. Ja tak tylko.


sdgh 2016-03-20

Na FB udostępniłem taki post. Ale tutaj też go dam.


Jedna z pierwszych moich prac. Czas, kiedy pisałem o wszystkim, co choćby w najmniejszym stopniu mi się podobało i bez przejmowania się takimi głupotami jak przeczytanie tego, co się napisało chociaż raz, zanim się opublikuje. Albo tym, czy to co piszę jest oryginalne (a ten koncept swego czasu był popularny aż do zrzygania). Wystarczy 20 sekund, aby rozpoznać za historią małego, napalonego na wywoływanie emocji chłopaka, który jedzie na trójach z polskiego. Ale jednak ktoś chciał to przeczytać. Mało tego, nie jest to jedyna wstawka krążąca po internecie; to znaczy, że spodobało się nie tylko jednemu jakiemuś frajerowi. Wstyd mi trochę za składnię, trochę za fabułę, a jednocześnie szkoda, że te prace, które moim zdaniem zasługują tysiąckroć bardziej na wyróżnienie nie zostały zauważone, kiedy to zostało... Ale jest w tym odrobina dumy. Nie powiem, że się nie uśmiechnąłem, kiedy natknąłem się na to przeglądając youtube'a. Miła okoliczność losu.



A stąd ten gość to wziął: http://straszne-historie.pl/story/5819-klatka_schodowa


A tutaj było na blogu: http://www.rygezengro.e-blogi.pl/komentarze,135295.html


4 lata temu to pisałem. I stawiałem spację przed znakami interpunkcyjnymi. To były czasy.









asdsgh 2016-03-15

Zbliżam się do rozwiązania. Krzywa jest prostą opisaną na sferze, ponieważ definicja prostej nie oznacza najkrótszej drogi pomiędzy punktem A, a punktem B - jak mniemałem wcześniej - lecz drogę na której poruszający się obiekt w każdym punkcie jest do niej styczny. I jest za każdym razem, jeżeli prostą położymy na sferze, jak pasek od spodni na piłce. Więc tą kwestię już chyba sobie wyjaśniłem - okrąg nie tylko jest obiektem jednowymiarowym, tak jak prosta, ale jest dokładnie tym samym obiektem geometrycznym.


Czy jakakolwiek prosta może względem samej siebie posiadać jakikolwiek kąt? Mam na myśli - tak jak linijka - każdy jej punkt leży na tym samym odcinku (którym sama jest, BTW). Tak jak w innych obiektach - kwadraty, prostokąty, dzikie węże - możemy określać kąty wewnętrzne, kąt wewnętrzny prostej to... 180o? I tutaj dochodzę znowu do starego punktu. Myślę, że kąt okręgu charakteryzuje dany okrąg. Nie jest on stały i charakterystyczny dla wszystkich okręgów. To sprawia mi sporo trudności: no bo - jak niby taki kąt wyznaczyć? Które punkty wziąć pod uwagę?


Na intuicję - myślę, że słusznie jest brać punkty sobie najbliższe jak to tylko możliwe. W okręgu, przybliżenie go, sprawia, że punkty te tworzą prostą. I to taką prostą jak linijka. Kąt zatem to 180o. Tak jak "klasycznej" (nazwijmy ją tak) prostej.


No i tutaj wszystko się sypie. Jeśli kąt danego okręgu go charakteryzuje to powinno tych kątów być wiele. Powinny być różne. Wychodzi na to, że nie mogą być. Mało tego, dawno temu w szkole uczyli, że suma miar kątów wewnętrznych okręgu to 360o. I co teraz? Co ja teraz zrobię?


I chyba zostało ostatnie pytanie. Czy można odróżnić linijkową prostą od okręgowej prostej? I jeżeli tak - to jak? Moja linijka jest tak samo trójwymiarowa jak pierścionek mojej dziewczyny. Mimo to, są to dwa różne obiekty geometryczne. Dlaczego?


Bo ma 360o, nie 180.


Dlaczego? Czy nie jest to przypadkiem kąt przestrzeni w jakiej zanurzony jest okrąg, będący prostą? Może to nie jego wina, że ten kąt taki jest?


Oczywiście nie mam czasu na takie rozważania. Czas się zająć obowiązkami.


sdfh 2016-03-13

Znalazłem to już. To wstyd. Poniżenie. Bycie obrażanym. Motywuje to do pokazu siły i męskości, nie do poprawy. Nie ma w tym pokory, nawet na dnie. Obrażanym trochę ma się więcej siły. Obrażanym bardzo, tonie się w strachu tak długo, aż jego poziom opadnie. Wtedy ma się więcej siły przez zrodzony pod wodą gniew.


I tyle. Ot cała filozofia. Było takie trudne?


Ale najpierw trzeba przestać wstydzić się filozofii. Na tym wszyscy się poślizgują. Oto perpetuum mobile na które wszyscy czekaliście. Blog do zamknięcia, domy do spalenia, kobiety do zgwałcenia. Wszystko zostało już powiedziane, możemy iść być zwierzętami. Bez cienia wstydu.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]